czwartek, 28 marca 2013

W Kalwarii się da.

Tym razem nie napiszemy o kolejnej wpadce Uszoka i jego świty z UM Katowice, tylko pokażemy, że gdzie indziej się da.

W malutkiej Kalwarii Zebrzydowskiej mieszkańcy zmusili urzędników do zmiany statutu gminy, żeby mieć prawo do zabierania głosu na sesjach rady gminy. Myślicie, że w Katowicach udałoby się przeforsować taką zmianę?  

A na koniec- sympatyczna grafika pokazująca jak pracuje się w Urzędzie Miasta w Katowicach:)

niedziela, 24 marca 2013

Pies ogrodnika

Brak słów, by w jakikolwiek sensowny sposób skomentować tą idiotyczną wręcz decyzję Uszoka i jego świty. Zamiast łączyć siły z sąsiadami, by być prawdziwą metropolią, która pozwoli nam konkurować z Warszawą, Krakowem czy Wrocławiem, pokazuje swoje oblicze sołtysa, który musi zaznaczyć, że jego wioska jest najważniejsza, bo tak. Niczym przysłowiowy pies ogrodnika- sam nie zje, drugiemu nie da. A tracimy na tym oczywiście my- mieszkańcy.


http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35019,13615029,Katowice_chca_byc_liderem__a_innych_maja_za_nic.html



piątek, 22 marca 2013

Katowice- Miasto Marzeń

Takim hasłem, równo rok temu promowały się Katowice. Startowały w konkursie na Europejską Stolicę Młodzieży w 2015 roku. Był koncert na Mariackiej, który, jak to w Katowicach, nie obył się bez skandalu- IK Miasto Ogrodów ogłosiło, że wystąpi "gwiazda" z Wielkiej Brytanii, a w dniu koncertu okazało się, że na scenie zamiast niej pojawił się polski raper Abradab. Dzisiejszy artykuł w katowickim dodatki do Gazety Wyborczej przypomniał nam to hasło. Na zamieszczonych poniżej zdjęciach zobaczmy, jak wygląda to "Miasto Marzeń".

http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35063,13599838,Smutne_Katowice__Takiej_galerii_miasta_powinnismy.html





środa, 20 marca 2013

Katowice- Miasto duchów

Mamy niż demograficzny, biorąc pod uwagę pierwszy wpis na naszym blogu, gdzie pisaliśmy o "cudownej" polityce prorodzinnej Piotra Uszoka, możemy zademonstrować jakie są tego skutki. A skutki są tradycyjnie, fatalne. Miasto się wyludnia i starzeje (nie tylko pod względem infrastruktury, ale przede wszystkim pod względem mieszkańców). Ludzie młodzi w popłochu wyjeżdżają do miast, gdzie jest lepiej- Wrocławia, Krakowa, czy Warszawy. W Katowicach niestety, wszystko odbywa się w myśl żelaznej zasady "jakoś to będzie" i liczba mieszkańców z dnia na dzień drastycznie spada. Centrum miasta zamiast przyciągać np. studentów akademikami, czy pokojami studenckimi na preferencyjnych warunkach, organizuje się lokale socjalne, gdzie większość ich użytkowników została eksmitowana z poprzednich miejsc zamieszkania, za zaległości w płaceniu czynszów i na nowym miejscu jest podobnie. Strach nocą przemieszczać się przez większość ulic w śródmieściu, są też i takie, gdzie i za dnia nie jest lepiej.  

wtorek, 19 marca 2013

Centrum przesiadkowe? Najbliższe... w Krakowie.

Kolejna z cyklu opowieści bez końca, które swoje korzenie mają na Młyńskiej w Katowicach. Komunikacja miejska w naszym mieście leży. Likwidacja popularnych linii, fatalny tabor, wieczne korki, opóźnienia sięgające kilkudziesięciu minut to chleb powszedni wszystkich mieszkańców Katowic. Najgorzej mają ci z południowych dzielnic, zwłaszcza z Podlesia i Zarzecza, gdzie sprowadza się od 10 lat bardzo dużo osób. Co miasto ma im do zaoferowania? Nic. Bo jak inaczej nazwać 1 linię autobusową, która zalicza po drodze wszystkie inne dzielnice, tak, że dojazd do centrum miasta trwa minimum 45 minut (a jest to ok. 12 km)? Niektórym sytuację ratują nieco pociągi, jednak do stacji trzeba się porządnie nachodzić, jeśli nie mieszka się w jej pobliżu. A Uszok w kampaniach obiecywał- tramwaje, kolejną linię autobusową, częstsze pociągi i centrum przesiadkowe w Brynowie. Co z tego powstało? Tradycyjnie. Nic.
Dla porównania, że gdzie indziej się da ciekawy artykuł z grudnia ubiegłego roku. Jakoś w Krakowie potrafią, a mają nieco trudniej, bo połowa miasta to zabytki.

Prywatne żłobki bez dotacji miasta

Zaczynamy publiczne obserwowanie tego, co się dzieje w Katowicach. A dzieje się niestety źle, żeby nie powiedzieć bardzo źle! Swoim zwyczajem Uszok obiecał rodzicom dzieci w wieku przedszkolnym, dopłaty do prywatnych żłobków (bo w publicznych oczywiście brakuje miejsc) w wysokości 600 zł. A teraz? Przejął całkowitą władzę w mieście, więc postanowił tradycyjnie wycofać się z obietnicy i zabrać 200 zł z obiecanej kwoty oraz za każdy dzień, w którym dziecko w żłobku się nie pojawi, zabierać kolejne 13,30 zł. Świetny pomysł na politykę prorodzinną. Zwłaszcza mając na uwadze fakt, że Katowice są jednym z najszybciej wyludniających się dużych miast. Więcej do poczytania w artykule Rzeczpospolitej z 13 marca:

http://www.rp.pl/artykul/10,989735-Prywatne-zlobki-bez-dotacji.html