środa, 24 kwietnia 2013

A jezioro postawimy tutaj.

W niedzielę w Katowicach odbywał się jubileuszowy XX Bieg im. Wojciecha Korfantego ulicamy Katowic i Siemianowic Śląskich. Pominęlibyśmy tą katastrofalną plamę organizacyjną, gdzie większość uczestników pobiegła złą trasą, bo nasz MOSiR nie potrafił dobrze przygotować i oznaczyć przebiegu trasy (do poczytania tutaj: KLIK), gdyby nie informacja z dzisiejszego poranka, gdzie dowiedzieliśmy się, iż UM planuje współorganizować wraz z Krakowem... zimową olimpiadę. Patrzymy na kalendarz i nie wierzymy własnym oczom- 1 kwietnia już był, a tu news, który w naszych uszokowych realiach jak nic pasuje do tego święta. Skoro nie potrafi się zorganizować prostego biegu na kilkaset osób, to jak chce się zabierać do organizacji największej imprezy sportowej na świecie? Mimo wszystko- gratulujemy odwagi!

http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35063,13795943,Tego_jeszcze_nie_bylo__Katowice_staraja_sie_o_olimpiade.html


czwartek, 18 kwietnia 2013

Prezydent, czy sołtys? Oto jest pytanie

Katowice- stolica województwa, miejsce, które aspiruje do miana metropolii, będące jednym z większych centrów skupiających biznes na Śląsku co roku organizuje... dożynki. Święto plonów, rolników i wszystkiego co z uprawą i hodowlą związane. Urzędnicy i prezydent sami porównują Katowice do Wrocławia, Krakowa, czy nawet i Nowego Jorku, czy Londynu. Jednak, nigdy nie słyszeliśmy o tym, ani nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić by np. na Manhattanie obchodzono amerykańską wersję dożynek. Skoro w naszym mieście nie ma już rolników, ostatni rolnicy żyjący w południowych dzielnicach (Podlesie, Zarzecze) traktują uprawę jako dodatek do klasycznej pracy na etacie, czy we własnej firmie, to po co marnotrawione są miejskie pieniądze na imprezy, które powinny odbywać się we wsiach, czy miasteczkach, które skupiają rolników. Chyba, że miłościwie nam panujący Sołty... yyy Prezydent chce uczynić z Katowic wieś. Co z powodzeniem się mu póki co udaje...



wtorek, 9 kwietnia 2013

Co jest do wszystkiego, jest do niczego.

Przy katowickim "salonie miasta", czyli ulicy Mariackiej stoi miejska kamienica, w której według planów świty miłościwie nam panującego prezydenta miało być już wszystko- kawiarnia, galeria, sala koncertowa, biura, mieszkania, a nawet browar. I jak ze wszystkimi planami prezydenta w tym mieście, nic z nich nie wyszło. Ogłoszono konkursy, które nie przyniosły rezultatów i kamienica stoi dalej pusta, tak jak stała do tej pory. Czy urzędnicy czekają po prostu na to, aż budynek całkowicie się rozsypie i będzie można ustawić ulubiony obiekt użyteczności publicznej Uszoka, czyli wysypany żwirem parking?

http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35019,13700671,Katowice_nie_wiedza__co_zrobic_z_kamienica_przy_Mariackiej.html


poniedziałek, 8 kwietnia 2013

To kiedy wreszcie ta kawa?

Kiedyś już to słyszeliśmy- kawę na rynku wypijemy w ... i tu podstawić rok około wyborów.
Wybory mijają, ludzie się nabierają, a kawy dalej nie można wypić, chyba że się ją ze sobą zabierze samemu z domu.

http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/633609,uszok-kawy-na-przebudowanym-rynku-w-katowicach-napijemy-sie,id,t.html

wtorek, 2 kwietnia 2013