poniedziałek, 13 maja 2013

Robota nie zając! Kawa sama się nie wypije

Jaki jest nasz Urząd Miasta wie chyba każdy- zdecydowana większość zatrudnionych to krewni i znajomi miłościwie panującej nam świty sołtysa Uszoka. Pal licho, jeśli ci krewni i znajomi są dobrymi pracownikami, przykładającymi się do swoich obowiązków, a nawet wypełniający je we wzorowy sposób. W końcu są niejako na świeczniku, więc powinni świecić przykładem. Gorzej jest, gdy fakt posiadania tzw. "znajomości" budzi w naszym urzędniku poczucie, że owe "znajomości" zwalniają go z obowiązków. I skupia się na przeglądaniu porannej prasy, piciu kawy, dyskusjach o tym co nowego w ulubionym serialu i tak dalej i tak dalej. Czytając najnowszy tekst w katowickiej "Wyborczej", o tym, że od pół roku urzędnicy nie zauważyli nielegalnej reklamy zasłaniającej cały, zabytkowy budynek, mieszczący się nie dalej niż 200 metrów od siedziby magistratu, odnoszę wrażenie, że właśnie z tym drugim typem urzędnika mamy do czynienia w Katowicach. Gdzieś po sieci śmiga seria komiksów o Pani Halince- stereotypowej urzędniczce, pani z dziekanatu, poczty itp. O naszym magistracie śmiało można by napisać nie krótką historyjkę, a wieloodcinkową serię komiksów gigantów.

"Robota? Nie zając, nie ucieknie. Kawa sama się nie wypije, więc co tam Krysiu wczoraj u Mostowiaków?"



http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35063,13904619,Nielegalna_reklama_zaslaniala_zabytek__Urzednicy_jej.html


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz